Ciekawy dzień dzisiaj był
Przychodzę do budy jak zwykle na pierwszą lekcję, patrze sie - nie ma trzech pierwszych lekcji

To myśle nie będę czekał, wyszedłem ze szkoły, biegiem do tramwaju i pojechałem sobie do miasta, na targ i potem do sklepu. Wracam do szkoły, ma być historia a tu wyskakują jakieś studentki że będą robić zajęcia o filozofii, na całą lekcję. No spoko, lekcja mija, następne są dwa angielskie.
Okazało się że na jednym było powtórzenie do poprawy sprawdzianu a na drugim poprawa. Sęk w tym że ja ten sprawdzian napisałem pozytywnie i uświadomiłem sobie że mam dwie godziny luzu. Szybko minęło bo przegadałem całą lekcję z moim Skarbem

Potem tylko WF też przegadany z Nią (teoretycznie ćwiczymy praktycznie każdy robi co chce

).
Zastanawiałem się czemu ja w ogóle przyszedłem dzisiaj do szkoły? Chyba tylko dla Niej

Najlepsze że jutro jest podobnie bo mamy iść na jakieś przedstawienie potem są dwie lekcje i do domu.